....To nie anioł... W kręgu cierpienia ...
Popełniała mnostwo bledow ona i jej "przyjaciółka" Nie było imprezy zktorej by wracały trzeżwe, "czyste", same,Jak bylo cieplo przewaznie przechodzily przez park parami wracaly zawsze same, zadowolone , szczesliwe, nie myslaly o niczym innym tylko otym zeby polozyc sie spac. Nie jeden raz Ona chciała sie ogarnać, znalazla chlopaka, na stale była z nim szczesliwa poczatkowo postanowila sie zmienic byc zwykla dobra dziewczyna, ale jej to nie wychodziło. wielu bylo przy jej boku, z jednymi byla bo cos do nich czula z innymi warto bylo sie pokazac, a innych wybierala z braku laku.. pierwszy raz zdradzala, a nie potrafiła wybaczyc zdrady, rozstawala sie z blahych powodow, lub bo poprostu sie jej znudzili, dziwila sie ze wiekszosc jej partnerow prowadzila podwojne zycie, ale jak miec szacunek do takiej osoby?Sama nie wiedziała co ma robić, byla wciagnieta w jakies glupie intrygi, z ktorych nie miala wyjscia.
Mniały mnóstwo problemow z nie koniecznie przyjaciółmi, One sliczne młode bawiły sie wszyscy je znali wiedzieli ze z nimi sie nie zadziera.... One głupie, naiwne wierzyły że wszystko moga,do czasu gdy ktos probował je rozdzielic.... nawet nie wiecie jacy ludzie potrafia byc brutalni jesli na cos sie upra . ona nie raz zdawała sobie sprawe, że "ta przyjaźn" nie jest dla niej coos ja opetalo nie myslala wtedy o niczym innym tylko jak sie zabawic....wpadła w wiele nałogów, z ktorych nie mogla sie uwolnic, Dreczyło ją sumienie,cierpiała wiedziala ,że jedyna deską ratunku jest powrot do domu, ktorego sie strasznie bała. Wiedziala ,że "jej przyjaciółka" ja oklamuje a nie potrafiła przyłapac jej na gorącym uczynku, wiele razy probowala odratowac ich przyjażn, ale ktos jej kiedys powiedział ,że jedynym powodem jest to ,że dobrala sobie nie właściwych przyjaciól, toksycznych...A w sprawach zawodowych czula sie okropnie osoba bliska jej sercu "przyjaciel" oszukiwał ja ponizal, jednak byla psychicznie od niego uzalezniona.Nie potrafila powiedziec NIE
Pewnego wieczoru siedząc w domu rodzinnym rozpetało sie piekło, jej kłamstwa w których sie obracała, przewyższyły jej dobrą wole, dobre serce, "przyjaciółka" ktorą kochała jak siostre :( napisała ,że nie chce jej znac, rodzice wyrzucili ja z domu, była zmeczona życiem , nie wiem co miała w głowie tego wieczora.... Straciła nadzieje... Wziela pół paczki tabletek uspokajajacych... Bo niemiała odwagi na inny ruch... weszła do pokoju polożyła sie... toneła w łzach...A w myślach miała słowa "Bardzo ciesze sie ,że sie poznałyśmy, "wtedy w czerwcowe popołudnie gdy pierwszy raz Pani X zaufała jej powiedziała co jej w sercu lezy, stwierdziła ,że jest jej Aniołem ,że przy niej sie ogarnie.Obydwie plakały, i wiedziały że bedzie to początek wspaniałej przyjaźni. Ale zastanawiała sie w którym momencie przestała być Aniołem...
Napisałam to bo tak życzyła sobie pewna osoba, może ktoś to przeczyta i wyciągnie wnioski... Znam tyle szczegółów bo jest to mi bardzo bliska osoba, byla najwspanialsza , siostrą, przyjaciółka, piowierniczką... Ale ja nie zauważyłam ,że coś jest nie tak i jej nie pomogłam. Może ktoś w waszym otoczeniu potrzebuje ,wsparcia, dobrego słowa, rozejżyjcie sie nim bedzie za póżno... Pozdrawiam
Gdzie ten Anioł cz2
Mineło pare miesięcy odkad pochłoneła sie w realizowaniu planu swojego "przyjaciela" w trakcie dużo sie działo... prowadzila podwojne zycie , tak ona uwazala ja jednak osobiście uważam ,że potrojne. Dlaczego? Dlatego ,że po za tym co ona ja widzialam w niej trzecia osobe, ta ktora znalam od poczatku ta zktora sie budziłam i przy ktorej zasypialam, ta osoba ktora patrzyla na rodzicow i mowila ,ze wszystko jest ok... choc w duszy miala metlik (i czula sie zwykła szmata) To jej trzecie oblicze mniej znane wsrod osob ktore ja otaczały.Spokojna , dobra cicha ,uczynna,typowa bratnia dusza... Różniąca sie od dwóch pozostałych kreacji osobowości jej osobowosci....
Po rozstaniu z Panem R życie nabrało ogromnego tępa... Wróciła córka jej współlokatorki młoda pełna energii i agresji ... Bardzo sie bała tej konfrontacji, wiedziała ,że jeśli sie nie zaprzyjażnią to nie bedzie jej łatwo... Jednak dobro zwyciężyło po długich rozmowach doszły do wniosku ,że bez siebie nie moga życ i tak zaczelo sie kolejne igranie z losem, impreza po imprezie , przelewało sie mnóstwo używek , alkoholu i pieniedzy...Początkowo głowna bohaterka miała wlasne wartości, jednak po czasie sie to zmienilo, wystarczyła jedna impreza, w "przyjacilskim gronie"Pojechali samochodem za miasto Ona , jej "nowa przyjaciółka" i dwoch chlopakow. pili dalej Pani X i jeden z chlopakow poszli sie przejsc, ona została...została z jednym z nich... weszli do samochodu nie musze dalej pisac co sie stało, kazdy może sie domyslec... tak, stało sie zostali nakryci przez pania x jej "jak sie bawic to sie bawic" to bylo jej zdanie na to co zobaczyła. droga do domu byla najgorsza w jej zyciu wypila za duzo... Dlugo nie musiała czekac na kolejnej imprezie kolejny kolega pani X z ktorym spacerowała chcial ja poderwac, i nawet sie mu udało, ona jednak liczyla sie ze zdaniem paniX znali sie bowiem 8 lat a serce jej bilo tylko dla niego, pani x nie chciala im zabronic. a jemu chodzilo tylko o to zeby ja zaliczyc, po staraniu nie dośc dlugim ona wypila dla odwagi kochali sie u niego , bala sie spojzec w oczy po powrocie panix.czula ze tak dalej byc nie moze bo wazniejsza jest dla niej przyjażn niz facet, on byl kolejnym w jej kolekcji, jakby miala sie czym poszczycic. zrozumiala co zrobila, gdy sie kolejny raz wyprowadzila, przeczytała niechcacy co tak naprawde o niej sadził"Zajebista dupa, słabo się r... , ale jakby ja wystawił do burdelu niezle by tyłkiem zarobiła"Powiedziała, mi że nigdy tych słow nie zapomni, wcale sie nie dziwie. a ona głupia jakies tydzien wczesniej chciała na złość zrobić przespala sie z jego najlepszym kumplem przyjacielem co chciala tym osiagnać? sama nie wiem, zniszczona od środka, coraz bardziej przesiąkała tym co w koło widziala, Widać było po niej ,że cos jest nie tak kryła to w sobie i niechcial azeby ktokolwiek to wtedy wiedział. wstyd jej było czula sie okropnie, obiecala sobie ze to sie skonczy , ze juz nigdy nie popelni tak radykalnego błedu, a jednak....
Gdzie ten Aniol?
To co bede teraz pisac jest wzięte z mojego życia... Jest to niezwykła historia ktorej byłam światkiem. Typowa o przyjażni, milości, cierpieniu, zdradzie, roznych podbojach o wszystkim co człowiek zna a nie koniecznie rozumie.
Wszystko zaczeło sie doslownie rok temu. w poszukiwaniu pracy pomogła jej jedna ze znanych gazet. prace znalazla w firmie ktora zajmowala sie handlem. moze inaczej byla przedstawicielem handlowym , przemienionym w akwizytora, Bardzo sie cieszyla ze powoli zaczyna od nowa , w nowym miejscu, z nowymi ludzmi, gdzie nikt jej nie zna . pozwoli jej na nowe zycie. jednak nawet nie wiedziala w jakie bagno sie pakuje...
pełna szczescia cala zaangazowala sie w sprzadaz, bo jak cos robic to juz na maksa. wierzyla to co ja uczyli, nie wiele starsi, ale miala nadzieje ze tak trzeba... wynajela pokoj. w spartanskich warunkach.No tak poczatkowo byl telewizor, dostep do kuchni, nawet wanna. po dwoch tygodniach . tak jak drzwi do kuchni byly zamkniete na klucz , tak i telewizor dostał nog, i wanne zastąpił zainstalowany nad muszla klozetowa prysznic nie koniecznie z ciepla woda. nikt nie słuchał jej narzekania... nie wyprowadziła sie bo nie miala do kad isc, a praca? co dziennie bez wzgledu na pogode przemiezala pieszo ok 50 km... jak nie wiecej nauczyla sie kłamać, wszystko po to aby zarobic na utrzymanie sie przy zyciu praca po 16 godzin wykonczona wracała do swojej nory zamykała oczy i modlila sie o lepsze jutro ktore nie nadeszło. Dziewczyna ambitna, pokonała lidera uczciwościa, jednak nie mogla byc lepsza niz on. bo osoba pracujaca pare tygodni nie moze sobie dobrze radzic... pensja byla zniewalajaca po charowaniu 30 dniowym, 16 godzinnym trybie pracy zarobila nie cale300 zl. nie wiedziala czy ma plakac czy sie smiac... bez umowy, bez perspektyw kapletnie sama ... bez powrotu do domu... poznala mezczyzne duzo starszego z mnostwem pomysłow chcacy zaangazowac ja w spelnianiu swoich marzen... pelna optymizmu , checi do dzialania podjela sie ryzyka, on zalatwil jej mieszkanie u znajomej... Cudownej kobiety mieszkajacej samej po wyjezdzie corki, Ona uwiezyla , ze zycie daje jej szanse ktorej nigdy sama by nie osiągnela. godziny rozmow z nim pozwalaly jej na marzenia i nadzieje na ich spelnienie. dal jej wewnetrzna sile na zdobycie swiata. miala co jesc, gdzie spac, miala wanne, lodowke, telewizor, o innych wygodach nie wspomne. a wspollokatorka jak marzenie... Starsza kobietka od niej ale przebojowa zakrecona , wyrozumiala, smiala sie ze ze jest jej corka... One plakaly razem smialy sie imprezowaly. wszedzie razem... Postanowila ze zaryzykuje i zaangarzuje sie w pomysl Jego. ze on nie moze sie nie udac... zrezygnowala z teoretycznej pracy. Wieczorami spotykała sie z panem M poznanym Taksowkarzem (duzo starszym) uwiódł ją swoim pogladem na świat, troską przebojowościa. Miał to czego inni nie mieli... ten blysk w oku. przy nim w koncu czula sie doceniona , wyjatkowa. spotykali sie kiedy tylko mogli jednak ona strasznie bala sie zaangarzowania, milosci... Pewnego dnia jej " przyjaciel z pracy" zorganizowal spotkanie w sprawie tworzenia jego pomyslu... przyprowadzil na kolacje przystojnego Pana R. ich oczy spotkaly sie .. Pan R zmierzył wzrokiem a ją od stop do głow przeszedł dreszcz. przy kolacji nie odrywali od siebie wzroku, mowiac o firmie ktora ma powstac, siedzieli we trojke do pozna by jak najdluzej mogli upajac swoj wzrok soba na wzajem. Nie była to milośc ale pożądanie. Ona zamykajac oczy widziala jego boskie ciało , rozbrajajace oczy , czuła jego zapach, chciała poczuc dotyk... On pożądał ja tak jak pożąda sie kobiete. Los tak chciał (co sie pozniej okazało nie tylko los), ze nastepną noc spedził u niej w domu, wmawiajac, ze ma trudnosci z dojazdem...Po kolacji mieli zamiar ogladac film jednak bliskosc ich cial zdecydowala inaczej...Kochali sie delikatnie piescil jej ciało tak namietnie jak jeszcze nigdy zaden z nich, gorączka ich cial, krople potu nigdy nie byly tak slodkie, kazdy dotyk, pocałunek, musniecie bylo jedyne w swoim rodzaju, On byl naprawde niesamowity wiedzial dobrze czego ona potrzebuje, czego pragnie, spełnił jej wszystkie erotyczne marzenia bez wspominania, bez rzadnych slow on wiedział jakby znal ja od wiekow...Nad ranem lezeli oboje owinieci kocem rozanieleni....Stwierdzajac ,że byl to najlepszy sex w ich zyciu... Pierwszy... i ostatni... Dlaczego ostatni ? bo nastepnego dnia wrocila współ lokatorka oboje wrocili do swojego zycia. Nie mogła otrząsnąc sie , chciała byc z nim tylko znim...Jednak swiat zdecydował inaczej... okazało sie ze ma żone, po wcześniejszym zaprzeczeniu, żył z nia tam gdzieś a Ona żyła dalej i popełniała kolejne błedy...